Blogger Layouts

piątek, 7 października 2011

WYJAD ...

Torby spokowane. W pokoju Kacperka pustki, wszystko pochowane żeby kurz nie osiadł aż płakać mi się chciało jak pakowałam wszystkie zabawki we worki. Dziadek smutny bo sam zostaje w wielkim domu bez wnuczka z którym jest na codzień. Kacperek sam nie wiedział co sie dzieje. Jednym słowem smutek i radość.



Nasza Szer coś przeczuwała i była nieszczęśliwa, pies czuje jeśli coś się dzieje zgadzam sie z tym. Żal mi opuszczać mój dom będe za nim tęsknić, Kacperek także bo wszystko zostawia.

Wrócimy, ale najpierw zarobimy troszkę pieniążków by móc utrzymać się w naszym kraju, a poza tym wakacje u babci Basi dobrze nam zrobią.

Dzień wyjazdu przebiegał w taki sposób że o godz  18.00 mieliśmy wylot z lotniska odprawa prawie dobrze przebiegała tyle że z torby mojej mamy wyrzucili balsam garnira, a ja musiałam skosztować napoje Kacperka bezsensu  bo były kupione nowe i jeszcze nie otwarte. Na pokład samolotu weszliśmy ostatni a byliśmy pierwsi na poczekalni jak to sie stało to nikt tego nie wie. Pozegnanie z Dziadkiem smutno, smutno i jescze raz smutno.






 
Jesteśmy na pokładzie samolotu, troszkę się boje bo jeszcze nie latałam i jak nasz synek to zniesie.
 Babcia  Ela kupiła nowe książeczki by naszemu maluszkowi nie nudziło się w trasie, a  Miłosz z Maciusiem dali mu zabawkę żeby się nie bał.
 3.5 godziny w samolocie. Sami zobaczcie, mam kilka zdjęć jak nasz synek świetnie się bawi w samolocie oraz moje przeżycia związane z pierwszym lotem. Mam sporo zrobionych zdjęć od startu aż do lądowania.


Zdjęcia zrobione po starcie nad chmurami słoneczko świeci i jest okropnie ciepło. Miejsce mam świetne gorzej jak skrzydło miałoby mi odlecieć wtedy zaczełabym panikować


widoki są cudowne blask słońca tak białego strasznie oślepia


Nasz Kacperek jak zawsze uparty, nerwowy z powodu pasuw


A tak podróż spędzili oni Babcia szczęśliwa a mąż jak zawsze głodny




Okienko w wielkości Kacperka małego misia Tobiego on także z nami wybrał sie w podróż dobrze ze za bilet nie musi płacić



A to ja zmeczona i nerwowa jak to bedzie dalej z naszym kacperkiem




Zbliżamy się, to góry pireneje cudeńko




Kacper oczywiście jak zawsze towarzysko sie udziela
z gogo i pieluchą przytulankom




Ostatnie widoczki bo spadamy w dół






 No i jesteśmy w chmurach a morze w szkalnce mleka



Wylot z puchowych chmur a pod nami woda 



 Przerażona i wykończona oddycham z ulgą




Witaj Barcelono






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz