Torby spokowane. W pokoju Kacperka pustki, wszystko pochowane żeby kurz nie osiadł aż płakać mi się chciało jak pakowałam wszystkie zabawki we worki. Dziadek smutny bo sam zostaje w wielkim domu bez wnuczka z którym jest na codzień. Kacperek sam nie wiedział co sie dzieje. Jednym słowem smutek i radość.
Nasza Szer coś przeczuwała i była nieszczęśliwa, pies czuje jeśli coś się dzieje zgadzam sie z tym. Żal mi opuszczać mój dom będe za nim tęsknić, Kacperek także bo wszystko zostawia.
Wrócimy, ale najpierw zarobimy troszkę pieniążków by móc utrzymać się w naszym kraju, a poza tym wakacje u babci Basi dobrze nam zrobią.
Dzień wyjazdu przebiegał w taki sposób że o godz 18.00 mieliśmy wylot z lotniska odprawa prawie dobrze przebiegała tyle że z torby mojej mamy wyrzucili balsam garnira, a ja musiałam skosztować napoje Kacperka bezsensu bo były kupione nowe i jeszcze nie otwarte. Na pokład samolotu weszliśmy ostatni a byliśmy pierwsi na poczekalni jak to sie stało to nikt tego nie wie. Pozegnanie z Dziadkiem smutno, smutno i jescze raz smutno.
Jesteśmy na pokładzie samolotu, troszkę się boje bo jeszcze nie latałam i jak nasz synek to zniesie.
Babcia Ela kupiła nowe książeczki by naszemu maluszkowi nie nudziło się w trasie, a Miłosz z Maciusiem dali mu zabawkę żeby się nie bał.
3.5 godziny w samolocie. Sami zobaczcie, mam kilka zdjęć jak nasz synek świetnie się bawi w samolocie oraz moje przeżycia związane z pierwszym lotem. Mam sporo zrobionych zdjęć od startu aż do lądowania.
Zdjęcia zrobione po starcie nad chmurami słoneczko świeci i jest okropnie ciepło. Miejsce mam świetne gorzej jak skrzydło miałoby mi odlecieć wtedy zaczełabym panikować
widoki są cudowne blask słońca tak białego strasznie oślepia
Nasz Kacperek jak zawsze uparty, nerwowy z powodu pasuw
A tak podróż spędzili oni Babcia szczęśliwa a mąż jak zawsze głodny
Okienko w wielkości Kacperka małego misia Tobiego on także z nami wybrał sie w podróż dobrze ze za bilet nie musi płacić
A to ja zmeczona i nerwowa jak to bedzie dalej z naszym kacperkiem
Zbliżamy się, to góry pireneje cudeńko
Kacper oczywiście jak zawsze towarzysko sie udziela
z gogo i pieluchą przytulankom
Ostatnie widoczki bo spadamy w dół
No i jesteśmy w chmurach a morze w szkalnce mleka
Wylot z puchowych chmur a pod nami woda
Przerażona i wykończona oddycham z ulgą
Witaj Barcelono

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz