Rano, kiedy nasz Kacperek się obudził a śpi dość długo bo aż do 12 godziny po zjedzeniu śniadanka zrobiliśmy sobie wyprawe na małe dotlenienie.
Po drodze widzieliśmy pełono małych króliczków, które właśnie mają swoje rozmnarzanie. Małe biegają za mamuśkami przepiękny widok, ale jest mi ich żal bo wszyscy je tu jedzą strzelają do nich z broni, łapią w sieci z tego względu że jest ich tu dość dużo i niszczą pnie drzew, zjadają warzywa jednym słowem jak rój mrówek. My za to jesteśmy zachwyceni jak blisko do nas podchodzą nie dotykamy ich bo są płochliwe ale jak sie jest cichutko podejdzie nawet pod noge.
Tego dnia tatuś kacperka i Babcia Basia byli w pracy wyciągali kraniki które podlewają drzewo wiadomo że bez wody umrze ale to drzewa do wycinki są już stare. Kacperek chętnie im pomagał w pracy.
Tu nasz maluszek trzyma tik taki od Babci Eli i Dziadka Heńka, które kacperek bardzo uwielbia a tu
w Hiszpani ich nie ma. Dobrze że paczki dochodzą.
w Hiszpani ich nie ma. Dobrze że paczki dochodzą.
Uwielbia z mamusią podrzucać liście do góry, świetna zabawa

Pracowite wakacje ;)
OdpowiedzUsuń