Już rok jestem szczęśliwą żoną. W ten ważny dzień mój mąż dał mi do łóżka piękne czerwone róże oraz czekoladowe kuleczki a potem zaprosił na obiad tak miło i sympatycznie spędziliśmy te chwile razem.
Msza święta w Hiszpańskim kościele była specialnie dla nas. Dużo nie zrozumiałam ale modlitwa po swojemu zawsze mi pomaga.
Na obiad pojechaliśmy do restauracji pod górami odgałęźniki pireneji. Jedzenie było ok co prawda kuchnia polska jest na pierwszym miejscu, ale coś innego od czasu do czasu nie zaszkodzi.
Do picia była woda, wino, sok. Do jedzenia na przystawkę był rosół z makaronem w kształcie kuleczek,chleb,sałatka z owocami morza. Na obiad ja z Kacperkiem frytki i polędwiczke a Jarek hi hi zajadał się ślimakami w sosie pomidorowym. Po obiedzie lody i kawka.
Po jedzonku poszliśmy zrobić kilka zdjęć Kacperkowi, bo ślicznie kąponuje się z palmami i zieloną trawką która w naszej okolicy jest rzadkością.
Kacperek znalazł sobie palemkę pod którą robił kupkę po jedzonku, bardzo mu odpowiadało to miejsce.
A to głowa byka z którym na korridzie walczył jakiś słynny hiszpan
Kwiatki dla mamusi
A to cała moja rodzinka
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Gratuluje ;)
OdpowiedzUsuńAle suuuuper:))) Zazdroszczę Wam ciepła, tych widoków. To mieszkacie w Hiszpani, czy to tylko wycieczka?
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i zapraszam na blog Tomusia: http://chlopak-na-opak.blogspot.com